Wieczór w Krakowie. Zaufać?
2010-03-13
Jestem w Krakowie na studiach. Zajęcia od 8 rano do 21 potrafią dać w kość, na szczęście zwolnili nas z ostatnich wykładów. Jestem padnięta, a mój chłopak wpadł na pomysł wyjścia ze znajomymi na piwo... Bardzo nie chce mi się iść, muszę się przygotować na jutrzejsze zajęcia i marzy mi się słodki sen. Myślałam, że skoczą z kolegami do osiedlowej knajpki ale okazało się że wybierają się raczej w okolice rynku. Już raz tam był beze mnie i okłamał mnie. Zadzwonił i powiedział, że jest już w domu chociaż tak wcale nie było. Nie wiem czemu to zrobił. Nigdy nie zabraniałam mu wychodzić i tym razem też nie miałam obiekcji. Ufam mu. Wie, że może bez krępacji wracać o której chce, niech mi tylko da znać żebym się nie martwiła- to chyba normalne z mojej strony? Zadzwonił i mimo, że wiedziałam, że nadal jest w knajpie on uporczywie wmawiał mi, ze wrócił do domu... Przyznał się dopiero gdy się zobaczyliśmy. Czy dziś będzie tak samo?
Palanci zawsze dostają za swoje
2010-03-12
Właśnie wróciłam z sądu. Ostatni rok swojego życia zmarnowałam (dosłownie!) na jednego dupka. Mówi się, ze niczego nie powinno się w życiu żałować i ja też tak powtarzałam. Były związki lepsze bądź gorsze, bardziej lub mniej udane, ale są chwile, które wspomina się z przyjemnością. Ale to nie był związek. To było istne piekło pod przykrywką szczęśliwej pary. Jest mi teraz dużo łatwiej pisać o tym, z perspektywy czasu, myśląc na trzeźwo. Pewnie większość z Was skrytykuje mnie- jak mogłam z kimś takim wytrzymać? Odpowiedź jest prosta, wręcz banalna- tzw. klapki na oczach. To nie wymysł. Wówczas byłam tak zaślepiona, że myślałam, że to jest najlepsze na co w życiu zasługuje. Że na świecie tak ciężko jest o szczęście, że trzeba się cieszyć tym co dał los i nie narzekać.
Faceta poznałam w sieci. Jedni tego nie pochwalają a inny znajdują tam miłości na całe życie. Pomyślałam- czemu mi miałoby to się nie udać?
Bardzo szybko przeprowadziłam się do niego od rodziców, może po tygodniu znajomości. Dogadywaliśmy się świetnie, a decyzję spotęgowała moja napięta sytuacja w stosunkach z Tatą. W sumie nie mogę ukrywać- byłam dosyć zdesperowana... Pragnęłam uczucia, partnerstwa, miłości. Jednak po pewnym czasie zaczęło wychodzić przysłowiowe szydło z worka. Uczucie obrało tylko mroczną stronę, partnerstwo zmieniło się w tyranię a miłość w agresję. Uczucia do byłej partnerki, ciągłe zdrady, bezczelne zachowanie. Nie liczył się z moim zdaniem, często podnosił na mnie ręke. Mama od początku przeczuwała coś złego ale nie mogła mnie przecież zamknąć siłą w mieszkaniu i trzymać aż zmądrzeje..
Koniec końców otrzeźwiałam i zakończyłam ten toksyczny związek. Nachodził mnie, przysyłał kwiaty, dzwonił pisał, ale ja już wtedy byłam pewna że nie chce znać tego człowieka. Minęło pare miesięcy i dostałyśmy z Mamą wezwania do sądu o zapłate jakiś wyssanych z palca kwot. Sprawa była od poczatku przegrana dla niego, ale po za problemami psychicznymi J. jest po prostu kompletnym idiotą. Nie stawił się nawet na sprawie, myślę, że bardziej z gapiostwa niz ze świadomości przegranej, jednak tak czy inaczej sprawa jest na naszą korzyść. Moja rozprawa w kwietniu. Zobaczymy czy jaśnie Pan się pojawi...
Na poczatku było mi go szkoda, zastanawiałam się, że może faktycznie zraniłam go bardziej niż mi się wydawało. Jednak jego kolejne działania utwierdzały mnie tylko w przekonaniu jak złym i bezwartościowym jest człowiekiem. Brak studiów, brak pracy to są jego "atuty". Przed rokiem sprzedał mieszkanie za ponad 200 tys i do dziś pieniądze się rozeszły- J. nie pracuje. Czy to jest zachowanie dorosłego 31 letniego faceta? Nie wydaje mi się. Oczywiście- to jego życie, może i zawsze mógł robić z nim co chciał. Ale gdzie myślenie przyszłościowe? Przecież ten człowiek wspominał o żonie, rodzinie, dzieciach! Jakim cudem on chce to zrealizować?! To przykre ale planując rodzinę trzeba przede wszystkim zastanowiść się o zabezpieczeniu finansowym, o spokoju na przyszłość dla najbliższych. Nie można się zachowywać jak dzikie zwierze wypuszczone z klatki nie mające pojęcia o życiu wśród innych, kooperacji, współistnieniu. Jak kosmita nie znający podtsawowych praw, obowiązków i zasad funkcjonującym w społeczeństwie. Wymyślając swoje własne zasady, prawa, żyjąc w swoim wyemaginowanym świecie nie osiągniemy nic w rzeczywistości.
I nie mówie tu o bujaniu w obłokach. Mam na myśli powżne zaburzenia osobowości oraz problemy psychiczne. Takie rzeczy trzeba leczyc, jednak najgorsze jest to, że faktycznie osoba potrzebująca pomocy nie zdaje sobie z tego sprawy. Należy jednak pamiętać, że w sytuacji gdy nasze zdanie i zachowanie różni się od wszystkich innych, to nie zawsze świadczy o naszej wyjątkowości.. Czasem o czymś zupełnie przeciwnym.
Trochę o mnie
2010-03-12
Dzisiejszy dzień zaczął się zdecydowanie lepiej. Może dlatego że kot nie dokazywał aż tak w nocy. Obyło się bez miałczenia i drapania w ściany..
Ostatnio chodzę wiecznie poddenerwowana, niewyspana, zmęczona. Cokolwiek by się nie wydarzyło- moja reakcja jest jedna- płacz. Moze to też być spowodowane wykryciem u mnie całkiem niedawno wirusa hpv.. Jestem trochę panikarą więc z góry zakładam tą najgorszą wersję, chociaż jest też szansa, że mój organizm sam to zwalczy. Tylko, że mam ostatnio wrażeie jak by mój organizm walczył ze mną i zachowywał sie zupełnie nie tak jak bym chciała.
Zaczęłam się zastanawiać czy nie mam depresji. Sezonowej. Podobno zaczyna się w grudniu a kończy około kwietnia wraz z wydłużającym się dniem. Wszystkie objawy pasują łącznie z nikłym, żeby nie powiedzieć zerowym popędem seksualnym.
Mam wspaniałego Faceta. Mówi się, że ideały nie istnieją, jednak ja uważam, że każdy z nas ma jakiś swój ideał. Nie musi on pasować do wzorca wszystkich, wazne że pasuje do Twojego własnego. D. jest takim moim ideałem. Są dni lepsze lub gorsze ale nigdy nie miałam wątpliwości co do tego jak bardzo go kocham.
Pierwszy dzień
2010-03-11
Właśnie wychodzę z pracy więc do zobaczenia jutro. Normalnie wstawiłabym na koniec ":)" ale to nie jest moj dzień...
|